Historia mobilnych odtwarzaczy muzycznych liczy sobie już 30 lat. Wtedy na rynek trafił Walkman firmy Sony. Jak ten sprzęt jest obecnie widziany przez 13 latka, który słucha muzyki na iPodzie? Scott Campbell w ramach eksperymentu wymienił swojego iPoda na starego Walkman’a. „Mój tata powiedział mi, że był to iPod jego czasów (…) Powiedział mi, że Walkman był duży, ale nie zdawałem sobie sprawy, że był rozmiaru małej książki” – relacjonuje Scot. Także szary kolor nie przypadł mu do gustu. W oczach 13 latka pierwsze Walkmany nie były w ogóle sprzętem mobilnym – nie dało ich się zmieścić w kieszeni. Noszenie takiego odtwarzacz jest wydarzeniem niecodziennym i powodem do wstydu zwłaszcza wśród uczniów tej samej szkoły. Z drugiej strony Scot opowiada, że dzieci zaczęły się interesować jak ten sprzęt działa.
Początkowo problemem dla Scota było samo użytkowanie kaset: nie wiedział, że trzeba przerzucać je na drugą stronę,
nie ma opcji przewijania po utworach, nie ma opcji losowego wybierania kawałka. Z tą ostatnią cechą nastolatek poradził sobie poprzez przewijanie kasety na „chybił trafił”. Tylko co to za piosenka leciała? Tego już nie wiedział, ponieważ Walkman nie jest wyposażony w wyświetlacz informujący o tytułach piosenek.
Tydzień z Walkmanem sprawił, że Scot odkrył jak małą wiedzę ma na temat technologii sprzed 30 lat. Jednak nastolatek twierdzi, że nie mógłby żyć 30 lat temu i używać tak wielkich urządzeń do
słuchania muzyki na co dzień. Cieszy się, że dobrodziejstwa ery cyfrowej zostały już odkryte. Także wybór urządzeń jest szerszy. Scot docenia brzmienie iPoda. To prawda, kasety magnetofonowe nie były doskonałym nośnikiem. Także czas dotwarzania na baterie nie był imponujący – Walkman używa silnika, co zużywa dużo energii. Dwanaście utworów na jednej kasecie to zdecydowania zbyt mało dla nastolatka (i nie tylko dla niego).
Scot doszukał się też przewagi Walkmana nad iPodem. W pierwszym użądzeniu są dwie pary wejśc na słuchawki.